Masz to samo? Albo lepiej sprawdź co się czeka, bo tego to na pewno się nie spodziewałaś zostając mamą po raz pierwszy. Weteranki to co innego. Pewnie dorzuciły by jeszcze ze 20 szokujących faktów i kopary by nam nowicjuszom poopadały :). A więc moje prywatne:  10 szokujących faktów, które odkryłam jako mama. Sprawdź czy masz tak samo (lub co cie czeka).

szalona marchewka macierzyństwo

  1. CODZIENNE ROZMOWY O KUPIE: „Była kupa?„; „Jaka?„; „Kiedy?„; „Ale się zesrała!„; „Znów obsrała ubranko„; „Znów obsrała body, spodenki, fotelik… (zależności co akurat obsrała)„; „Miała całą nogę obsraną…” Nie myślałam, że to może być prawa. A jednak jest. Kupa dziecięca jest częstym tematem i to nie żadna miejska legenda. Czasami jest po prostu kupą, a zdarza się, że jest prawdziwą katastrofą. Może nam zrujnować poranek (a nawet dzień!), bo zniesmaczenie pozostanie na długo wraz z zapachem, moczącymi się ubrankami i wrażeniem, że gdzieś jakieś cząstki kupy na pewno zostały w tej łazience :). Tata miał traumę po jednym takim poranku, który musieliśmy ogarniać we dwoje :). Traumę mają też wszyscy dookoła, bo przecież trzeba się wygadać 😛
  2. WSTRZYMYWANIE KICHNIĘCIA I KASZLNIĘCIA (I INNE WSTRZYMYWANIA). Jak długo to potrafisz? Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że takie wstrzymywanie może być koniecznie. Masz potrzebę to kichnij sobie czy kaszlnij. Jadnak kiedy usypiasz dziecko i trwa to bardzo długo, widzisz już zbliżającą się senności i bezwładne opadanie małej główki, jesteś w stanie wstrzymać w sobie wszystko dopóki nie oddalisz się na bezpieczną odległości, która pozwoli maluszkowi pozostać w stanie błogiego snu, a tobie w spokoju i bez tracenia kolejnej godziny. Najgorzej jak strzeli ci coś w kolanie przy odkładaniu dziecka…Bywa.
  3. Dlaczego tego nikt mi nie powiedział? Pytam się Was dlaczego? Słyszałam tylko „Miłego prania!”. No wiadomo dziecko będzie jadło nowe pokarmy to będzie brudziło. Wiedziałam, że rozszerzanie diety to nie spokojne picie mleczka, gdzie czasem coś pocieknie czy się uleje. Zmieniam wtedy koszulkę kilka razy dziennie i jest ok. Wiedziałam, że to będzie nowe wyzwanie, ale DLACZEGO NIKT MI NIE POWIEDZIAŁ, ŻE PLAMY PO MARCHEWCE TAK TRUDNO SCHODZĄ (GORZEJ NIŻ KUPA)??? Nie ubrałabym do pierwszego stałego posiłku (wiadomo, filmiki zdjęcia dla całej rodziny:)) najlepszych body i nie pozwoliłabym mojej córeczce delektować się konsystencją nowego posiłku, który znalazł się wszędzie:). Powtarzam wszędzie. A na koniec powycierałam wszystko białą pieluchą tetrową… Ale już przeczytałam rady dobrych mam i jakieś tam sposoby na plamy znam. Chyb nie będzie tak źle :)
  4. CYCUSIE. Nazywanie swoich piersi cycusiami. „U nas CYCUŚ rządzi” ; „Jemy CYCUSIA kilka raz w nocy„. „Synuś uwieeelbia CYCUSIA!” Nie, nie, nie. Ja tego nie robię, żeby było jasne. Mnie to po prosu dziwi. Więcej nie piszę, bo to bardziej kontrowersyjny temat niż kupa, siki i rzygi razem wzięte.
  5. NIC NIGDY CIĘ JUŻ PRAWDOPODOBNIE NIE OBRZYDZI. Szok i niedowierzanie, ale taka jest prawa. Przed pojawieniem się dziecka słyszy się historie o niesamowicie śmięrdzącej kupie, rzygających po kątach tatusiach, obrzyganych bluzach, obsikanych spodniach itp. Jednym słowem fuuj! Każdy się zastanawia „Jak sobie poradzę z takim obrzydlistwem?” No normalnie. Twoje dziecko, to twoje dziecko. Szybko można się oswoić. Kupa, rzygi, ślina, kupa, znów rzygi, siki na przewijaku, skarpetkach (moich!) i panelach, obsrany sweter, obrzygane rączki, które lądują w mojej buzi. I NIC. NAPRAWDĘ NIC MNIE JUŻ NIE OBRZYDZI.
  6. NOWY WYMIAR ZABAWEK SENSORYCZNYCH. Opakowanie po chusteczkach nawilżanych, jednorazówka, plastikowa butelka, smoczek, łyżki, pudełka….można by tak wymieniać. Po co wydawać na zabawki, które szybko lądują w kącie. Czasami widzę pokoje maluszków, które są wręcz przepełnione zabawkami. Nie ma to najmniejszego sensu. Mamy kilka używanych zabawek, które zakupiłam i kilka, które Iga dostała w prezencie. Nie planuję żadnych większych inwestycji w tym temacie w najbliższym czasie. Pewnie później się to zmieni, ale na to mamy jeszcze czas.
  7. SPADAJĄCE SKARPETKI to jest naprawdę wielka tajemnica. Pewnie kilka teorii spiskowych powstało już na ten temat. Znikają w oka mgnieniu, w ułamku sekundy. Zakładasz i już ich nie ma. To znaczy są, ale zupełnie gdzie indziej, nie tam gdzie być powinny czyli na małej pulchnej stópce. Czasem mam wrażenie, że nic innego nie robię tylko cały dzień zakładam skarpetki w kółko.
  8. Jeszcze jedna kwestia ubraniowa. Wiadomo ubieranie to dla dziecka dramat, ale nie spodziewałam się, że taką tragedią jest UBIERANIE RĄCZEK I ZAKŁADANIE RĘKAWÓW! Wszystko idzie świetnie, jest zabawa, jest uśmiech na twarzy, ale jak dochodzimy do górnej części ciała to jest katastrofa. W najlepszym wypadku stękanie, w najgorszym pierwszorzędny ryk, po którym jeszcze długo dźwięczy w uszach…
  9. Zdziwiłam samą siebie z jaką lekkością przyszło mi porozumiewanie w języku niemowlęcym. Choć wcześniej zarzekałam się, że DO MOJEGO DZIECKA BĘDĘ MÓWIĆ JAK DO DOROSŁEGO CZŁOWIEKA, dorosłego, rozumnego i wszystko ogarniającego, tak po zdobyciu informacji uważam, że bardzo ważne w nauce mowy jest rozmawianie z dzieckiem w jego własnym języku. Co chwile pojawiają się nowe dzięki, sylaby, spółgłoski. A mały człowiek wprost pieje z zachwytu, gdzie owe dzięki się powtarza podczas porannych czy popołudniowych konwersacji. Prym wiedzie w tej materii tata :)
  10. Najbardziej szokujący fakt. Zostawiłam go na koniec, bo to naprawdę odkrycie na miarę…no sama nie wiem czego! NIE JEST TAK STRASZNIE JAK WSZYSCY MÓWIĄ. Naprawdę! Nie mamy idealnego, spokojnego aniołka, a wręcz przeciwnie pannicę, która głośno mówi, że coś jej nie pasuje. Księżniczkę, która uwielbia noszenie na rękach, ciągłe ssanie cyca, szybko się nudzi, nienawidzi swojego łóżeczka i ma wysokie oczekiwania odnośnie codziennych atrakcji. Mamy dziecko bardzo absorbujące, które zaliczyło praktycznie wszytko co może się wydarzyć w wieku niemowlęcym i czego się rodzice boją, a jednak uważam, że nie jest tak strasznie jak wszyscy mówią. „Zobaczyć to, zobaczysz tamto„; „Zobaczysz później„. Trochę to kwestia nastawienia, bo chyba za dużo się nasłuchałam i naczytałam w trakcie ciąży, że to wszystko jest takie straszne, okropne, wyczerpujące. Jestem w szoku, bo nie jest źle :)