Od jakiegoś czasu znów unikam produktów i wyrobów glutenowych. Zapomniałam jak to jest czuć się lekko, zapomniałam jak zapychają mnie tego typu produkty. Uwielbiam chleb, dlatego czasami potrafiłam zjeść kanapki na każdy posiłek. Cały pachnący chlebek znikał w ciągu jednego dnia. Wielbicielką pieczywa pozostanę już zawsze, ale postanowiłam znów mocno ograniczyć produkty glutenowe. Dlaczego?
Nie ulegam modzie, nie ulegam fanaberiom, nie chcę utrudniać sobie życia. Wychodzi jednak na to, że chyba muszę. Mój organizm bardzo sprzeciwia się , kiedy dostarczam mu spore ilości pszennych węglowodanów. Brzuszek boli i strasznie rośnie, stawy dokuczają i utrudniają poruszanie. Wystarczy, że zrobię sobie kilkudniową przerwę od glutenu i wszystko wraca do normy. To chyba nie przypadek? 
W każdym razie ciast sobie odmawiać nie będę. Znów testuję bezglutenowe mąki i tym razem padło na kokosową. Pyszna w smaku i delikatna. Pasowała do pigwowej szarlotki :)
Składniki na ciasto:
  • 200 g mąki ziemniaczanej
  • 200 g mąki kokosowej
  • 200 g zimnego masła
  • 100 g cukru pudru
  • 2 jajka
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
Składniki na nadzienie:
  • około 1 kg owoców pigwy
  • 2 budynie śmietankowe
  • 8 łyżek ksylitolu
  • 1 łyżka miodu
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki mielonego imbiru
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatowej
Przygotowanie:
Z mąk, proszku do pieczenia, cukru pudru, masła i jajek ugniatamy ciasto. Dzielimy na większą i mniejszą część (3/4 i 1/3) i wkładamy do lodówki na 30 minut.
Pigwy obieramy i pozbywamy się gniazd nasiennych. Kroimy na małą kosteczkę i wrzucamy go garnka. Dodajemy miód oraz przyprawy. Dusimy, aż owoce zmiękną. Na koniec dodajemy wodę wymieszaną z cukrem i  budyniami. Gotujemy przez chwilę, aż masła zgęstnieje i odstawiamy w chłodne miejsce do wystygnięcia..
Okrągłą formę o wymiarach 26 cm wykładamy papierem. Na papier wykładamy większą część ciasta. Następnie wykładamy schłodzoną masę, a na jej wierch ścieramy pozostałą część ciasta. Pieczmy około 45 minut w temperaturze 180 stopni.