Nie. Nie przygotowałam samodzielnie makaronu. Pewnie to byłoby bardzo satysfakcjonujące osiągnięcie, które jak najbardziej przystoi blogerce kulinarnej. Ale nie zabieganej blogerce, która chce zjeść zdrowy i pożywny posiłek. Pragnie również by jego przygotowanie nie zabrało więcej niż 30 minut jej cennego czasu. Choć gotowanie to wspaniała czynność, podczas której można eksperymentować, wydziwiać, próbować, to jednak dla mnie bardzo ważna jest długość przygotowywania posiłków. Pewnych rzeczy po prostu nie przyrządzam. Jeśli coś zabiera zbyt długo czasu, nie jest dla mnie tego warte. Chętnie to zjem, ale kiedy ktoś przygotuje to za mnie :)
Wracając do makaronu. Kupuję i jem praktycznie tylko makaron kukurydziany. Jest dostępny w Biedronce, w bardzo przystępnej cenie. Dlaczego tylko kukurydziany? Bo pszennego zwyczajnie jeść nie mogę. Choć nie jestem chora na celiakię, to pewną nietolerancję glutenu mam. Pojawiło się ostatnio bardzo dużo artykułów, które obalają mit istnienia jakiejkolwiek nietolerancji. Dziennikarze, naukowcy, lekarze twierdzą, że została ona wymyślona na potrzeby biznesu, wielkich korporacji, które modę na dietę bezglutenową przekuwają na ogromne zyski. Być może. Nie chcę i nie będę się spierać. Moje doświadczenia, leczenie i eksperymenty potwierdziły, że pewne produkty zawierające gluten wywołują u mnie bardzo nieprzyjemne dolegliwości. Wykluczono celiakię, wykluczono wszelkie alergie i lekarze skłaniają się właśnie w kierunku nietolerancji. Mój organizm w sposób niezrozumiały nietoleruje pewnych produktów, a ja zmuszona jestem ich unikać. Choć nie ma żadnego badania, które potwierdza takową nietolerancję, wiele podpowiada organizm. Mój ewidentnie odrzuca przede wszystkim pszenny makaron :) 
Z chęcią przeczytałam wszystkie doniesienia na temat zakłamania korporacyjnego oraz lobby spożywczego, które wciskają nam do głów, że większość społeczeństwa nietoleruje glutenu. Oczywiście, że istnieje moda w stylu „Nie jem, bo mi to może zaszkodzić”; „Nie jem, bo słyszałam, że będę chudsza i zdrowsza”. Pewnie część społeczeństwa, jak to zwykle bywa, podąża bezmyślnie za wszelakimi trendami, również dotyczącymi jedzenia. Nie oznacza to jednak, że istnieje grupa ludzi, której pewne produkty po prostu nie służą. Przez specjalistów zostało to nazwane nietolerancją glutenu. Jest to stosunkowo świeże zjawisko, zobaczymy co się z tym stanie w przyszłości. 
A więc (jak dla mnie :)) jeśli makaron to tylko kukurydziany. Jeśli sos to tylko pomidorowo-tuńczykowy. Jeśli obiad to w 30 minut :)
Składniki:
  •  1/2 paczki makaronu kukurydzianego
  • 1 puszka krojonych pomidorów
  • 1 puszka tuńczyka w kawałkach w sosie własnym
  • 7 suszonych pomidorów
  • 1 łyżka kaparów
  • 1/2 puszki kukurydzy
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego
  • 1/2 łyżeczki papryki ostrej
  • sól
Przygotowanie:
Na patelni przygotowujemy sos. Na łyżce oliwy podsmażamy chwilę wyciśnięty czosnek. Dodajemy odsączonego tuńczyka, pomidory z puszki i przyprawiamy. Po 10 minutach dodajemy kapary, pokrojone suszone pomidory oraz kukurydzę. Przyprawiamy i mieszamy. W między czasie gotujemy makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Do ugotowanego makaronu dodajemy przygotowany sos. Możemy dodać ulubiony tarty ser oraz posypać czosnkiem niedźwiedzim.