Do zmiany nawyków żywieniowych zainspirowało mnie kilka kwestii: waga, książka oraz zdrowie. Początkowo mój poziom wiedzy pozostawiał wiele do życzenia, więc zaczęłam się edukować. Korzystałam z książek, nie kończących się zasobów internetu, artykułów, blogów i opinii zwykłych ludzi, którzy koncentrują się na zdrowym trybie życia, a co za tym idzie także odżywiania. Moim celem było wyeliminowanie wszystkiego co nie służy człowiekowi (bądź po prostu mojemu organizmowi – dla każdego w większości przypadków jest to sprawa indywidulana), jest niezdrowe, zapychające, sprawia, że tyjemy i chorujemy, a dodatkowo nie zawiera wartości odżywczych, które są nam potrzebne.
Udało mi się „odstawić” kilka produktów bez których wcześniej nie wyobrażałam sobie śniadania, obiadu czy kolacji. Udało mi się przekonać do produktów, za którymi wcześniej nie przepadałam bądź po prostu nie chciałam ich jeść, bo zawsze coś lepszego, smaczniejszego (czytaj: gotowego, niezdrowego, zapychającego) wpadało do brzuszka. Zmiany są potrzebne i dzięki tym zmianom przekonałam się czego nie chcę w moim życiu. Jednym z takich produktów jest pszenica!
Pszenica jest zła. Naprawdę. Dowiedziałam się o niej strasznych rzeczy i postanowiłam mocno ograniczyć jej spożycie, a kiedyś może całkowicie wykluczę ją ze swojej diety. Na razie jest to trudne, bo trzeba się wiele nauczyć, aby móc zdrowo zastąpić ją w swojej diecie i wprowadzić smaczne oraz pożywne produkty zastępcze. Dlatego jest to dla mnie problematyczne? A właśnie dlatego, że zostałam wychowana na produktach z pszenicy i jeszcze nie dawno nie wyobrażałam sobie bez niej życia. Również dlatego, że pszenica po prostu uzależnia.

Dlaczego nie powinniśmy jeść pszenicy?  
Chciałabym w prosty sposób przedstawić, dlaczego jest dla nas nie wskazana:
  1. Pszenica została genetycznie zmodyfikowana – dzisiejsza pszenica posiada około 42 chromosomów! Ta, którą spożywali nasi przodkowie miała ich tylko 14. Nawet jeden chromosom więcej może powodować poważne upośledzenia czy nawet śmierć. My spożywamy w tej chwili masowo pszenicę, która została „dostosowana” do wymagań wielkich koncernów, która ma być łatwo hodowana, w szybki sposób przetwarzana, produkowane z niej produkty mają spełniać oczekiwania konsumenta, który reaguje na smak (słodkie!), węch (pachnące!) oraz elementy wizualne (miękkie, puszyste bądź chrupiące!). Podstawowym celem pszenicy w tej formie, którą osiągnęła podczas wielu lat modyfikacji jest zarabianie pieniędzy. I uzależnianie konsumentów.
  2. Zmodyfikowana pszenica zawiera dużą ilość chromosomów oraz nowych rodzai białek, których układ pokarmowy człowieka nie jest w stanie strawić. To one powodują problemy pokarmowe, nietolerancje pokarmowe (których jest coraz więcej – aż 80 % ludności może cierpieć na nietolerancję pszenicy, która objawia się wzdęciami, problemami gastrycznymi, chorobą refluksową czy innymi schorzeniami jelit) oraz alergie. Białka, dzięki którym ciasta wyrabiane z pszenicy są elastyczne i pięknie wyrastają, tworzą ostatnio bardzo często słyszany gluten. To właśnie eksperymenty związane z odkryciem mąki i możliwości pieczenia pożywnego chleba doprowadziły do krzyżowania różnych odmian pszenicy i stworzenia takiej, z której będzie wyrastał piękny chleb. Zawierającej gluten.
  3. Spożywanie zbóż czyli „pustych kalorii” jest powodem rosnącej na całym świecie epidemii otyłości, cukrzycy oraz chorób układu krążenia, które powodują coraz więcej zgonów, problemów zdrowotnych i schorzeń nazywanych potocznie „chorobami cywilizacyjnymi”. Dlaczego nasi przodkowie nie borykali się z nadwagą, pomimo tego że spożywali duże ilości tłuszczów? Wszystkiemu winne są zmodyfikowane węglowodany, których spożywamy zbyt dużą ilość.
  4. Pszenica podnosi poziom cukru we krwi – wszystko przez amylopektynę A, która podwyższa poziom cukru we krwi bardziej niż inne węglowodany złożone. Pełnoziarnisty chleb podwyższa poziom cukru we krwi bardziej niż sacharoza, która jest prostym węglowodanem. Oznacza to, że zjedzenie dwóch kromek pieczywa, poza ilością dodatkowego błonnika pokarmowego, niewiele różni się, a nawet bywa gorsze od wypicia puszki słodzonego napoju czy zjedzenia batonika. IG (indeks glikemiczny) białego chleba wynosi 69, chleba pełnoziarnistego 72, pszennych płatków śniadaniowych 67, a sacharozy, czyli zwyczajnego białego cukru 59. Dla porównania IG batonika Mars wynosi 69! Co to oznacza dla naszego organizmu? Im wyższy poziom glukozy we krwi po spożyciu jakiegoś produktu, tym wyższy jest poziom insuliny, co prowadzi do większej ilości odłożonego tłuszczu. Wyże glukozowe skutkują niżami i nagłymi atakami głodu, któremu towarzyszą problemy z koncentracją, zmęczenie, roztrzęsienie wywołane hipoglikemią przy najniższym poziomie glukozy.
  5. Pszenica jest środkiem pobudzającym apetyt – jeśli wyeliminujesz produkty pszeniczne ze swojej diety, będziesz spożywał mniej kalorii i tym samym dużo łatwiej pozbędziesz się pszennego brzucha. Pewnie wielu z Was uśmiechnie się czytając to zdanie. Najlepiej przetestować to na własnej skórze. Spróbuj odstawić produkty pszenne i zastanów się czy jesteś gotowy przejść przez objawy tzw. „zespołu abstynencyjnego”. Jeśli uda ci się przetrwać eksperyment, zobaczysz efekty. Przede wszystkim poprawę samopoczucia, przypływ energii, spadek wagi i ustanie wielu objawów zdrowotnych, z którymi się borykałeś.
  6. Pszenica zakwasza organizm. Pszenica należy do najpotężniejszych źródeł kwasu siarkowego i w przeliczeniu na gram dostarcza go więcej niż jakiekolwiek mięso! Do tej pory to produkty mięsne, były tymi które najbardziej zaburzały naszą równowagę kwasowo-zasadową. Czy zdajesz sobie sprawę z tego jak bardzo jest to niebepieczny kwas? Jeśli skapie ci na skórę, może poparzyć, jeśli dostanie się do oka, może spowodować ślepotę. Dostarczany w rozcieńczonych ilościach do naszego organizmu niweczy neutralizujące działanie bazy zasadowej. Co się dzieje, kiedy jemy dużo produktów z pszenicy oraz mięsa, nie dostarczając tym samy odpowiedniej ilości produktów zasadowych (takich jak np. warzywa)? Zaburzamy naszą gospodarkę kwasowo-zasadowo, wyniszczamy organizm, doprowadzamy do pojawienia się różnych schorzeń (np. osteoporoza) i poważnych chorób (nowotwory).
  7. Pszenica uzależnia. Jest to wyjątkowy pokarm, który wpływa na mózg, wywołując skutki podobne do działania opiatów. Dlaczego tak trudno nam jest wyeliminować pszenicę z diety? Dlaczego wprost ślinimy się czując zapach pszennych bułeczek czy drożdżówek? Czy wiedzieliście, że około 30% ludzi rezygnujących z produktów pszennych i przechodzących na dietę bezglutenową doznaje czegoś w rodzaju odstawienia, głodu narkotycznego? Jest udowodnione naukowo, że produkty pszenne mają bezpośredni wpływ na mózg i układ nerwowy, a ich odstawienie może powodować stan podobny do tego, z jakim borykają się na przykład osoby rzucające palenie. 
  8. Endorfiny – jak pszenica łączy się z mózgiem. Polipeptydy pszenicy (jest to gluten rozłożony podczas procesów trawienia), uzyskawszy dostęp do mózgu, wiąże się z receptorem morfiny – tym samy z którym wiążą się opiaty. Dzięki temu procesowi pobudzony zostaje ośrodek nagrody, który wywołuje stan lekkiej euforii. Jej ograniczenie spowoduje spadek kalorii, gdyż człowiek nie będzie doznawał przyjemności skłaniającej go do dalszej konsumpcji produktów pszenicznych. Pszenica wydaje się być jedynym pokarmem, który wywiera silny wpływ na centralny układ nerwowy. Poprzez swoje działanie potrafi zmienić ludzkie zachowanie, oddziaływać w nieprzyjemny sposób na emocje i wywoływać objawy głody narkotycznego po odstawieniu. Przyznam się szczerze, że sama tego doświadczyłam, jeszcze przez pozyskaniem wiedzy na ten temat. Do tej pory ślinię się przechodząc obok piekarni, choć nie jestem głodna i marzę o pięknie nadmuchanej pszennej bułce, pomimo tego, że wiem iż jest zupełnie niewartościowym produktem. Marzę o daniu z makaronem, choć wiem, że będę się czuła po nim źle. Czasem ulegam i na nic się zdają kolejne próby, przychodzi czas, że chęć jest silniejsza od logicznego myślenia. Czy można to nazwać inaczej niż uzależnienie? :)
Uwierzcie mi, że sałatka czy jajecznica równie dobrze smakuje bez białego pieczywa. Zachęcam ograniczenia tego typu produktów lub rozpoczęcie wypieku własnego domowego chleba z innych dostępnych mąk. Można przygotować pyszny obiad bez makaronu pszennego, korzystając z dostępnych na rynku kasz (np. jaglanej) lub wybierając makaron ryżowy. Warto spróbować!
Przy tworzeniu tego wpisu skorzystałam z artykułu: http://www.pocztazdrowia.pl/wspolczesna-pszenica-to-rodzaj-plastiku/ oraz książki „Dieta bez pszenicy” Wiliam Davis.